Koralowiec długi jak 100 autobusów. Odkryto go na Wyspach Kokosowych

Naukowcy zmapowali gigantyczną kolonię koralowca z rodzaju Pachyseris na zewnętrznej rafie Wysp Kokosowych (Cocos Keeling). Ma ona 1,56 km długości, czyli tyle, ile zajęłoby około 100 autobusów ustawionych jeden za drugim. To jedna z największych kolonii koralowców, jakie kiedykolwiek opisano.
Kolonia większa od kilku stadionów
Mowa o koralowcu zwanym po angielsku rose coral, czyli różanym. Porasta on zewnętrzne zbocze rafy na głębokości od 14 do 65 metrów. Średnia szerokość kolonii wynosi 36,5 metra, a jej powierzchnia sięga 56 940 m². To więcej niż trzy płyty boiska stadionu MCG, czyli Melbourne Cricket Ground. Dodatkowe fragmenty ciągną się jeszcze 200–300 metrów poza główną częścią.
Do tej pory nikt nie widział tego koralowca w całości. Poszczególne jego płaty były znane, ale dopiero systematyczne mapowanie pokazało, jak są rozległe i że mogą tworzyć jedną całość.
Od lokalnej obserwacji do pełnej mapy
Pierwszy zwrócił uwagę na rozległe połacie tego korala Dieter Gerhard, lokalny operator nurkowy. Było to ponad 30 lat temu. Skalę zjawiska udało się ocenić dopiero teraz.
Badania prowadził dr JP Hobbs z Adelaide University, we współpracy z naukowcami z Queensland Museum i James Cook University. Praca zajęła miesiące. Gdy w trakcie nurkowania kończyło się powietrze, a koniec kolonii wciąż nie był widoczny, badacz zaznaczał swoją pozycję za pomocą GPS i wracał w to miejsce przy kolejnym zejściu pod wodę. Pełne zmapowanie kolonii wymagało 12 nurkowań.
Jeden organizm czy wiele?
Największa zagadka wciąż czeka na rozstrzygnięcie. Nie wiadomo jeszcze, czy to faktycznie jeden gigantyczny organizm, czy raczej wiele mniejszych kolonii, które z czasem zrosły się ze sobą. Aby to ustalić, badacze wykorzystują testy genetyczne. Jeśli okaże się, że cała struktura ma ten sam materiał genetyczny, będzie to wyjątkowo duży pojedynczy koralowiec. Jeśli nie, mamy do czynienia z ogromnym zrostem wielu osobników.
Co to oznacza dla czytelnika z Polski
Wyspy Kokosowe to australijskie terytorium na Oceanie Indyjskim, bardzo daleko od Europy. Odkrycie nie ma więc bezpośredniego wpływu na Polskę ani na przepisy Unii Europejskiej. W Bałtyku nie występują rafy koralowe, a z koralowcami Polacy zwykle stykają się podczas wakacyjnych wyjazdów nurkowych do ciepłych mórz.
Mimo to historia jest ciekawa z kilku powodów:
- pokazuje, że nawet miejsca znane lokalnym nurkom od dziesięcioleci mogą skrywać rzeczy, których nauka jeszcze nie opisała,
- przypomina, że o rozmiarze i naturze koralowców często decyduje dopiero dokładne mapowanie, a nie sama obserwacja,
- pokazuje wkład lokalnych nurków, których spostrzeżenia mogą naprowadzić naukowców na ważne tropy.
Odkrycie daje też badaczom nowe informacje o niezwykłych zbiorowiskach koralowców w odległych częściach australijskich wód. Wyniki testów genetycznych pokażą, czy rekordowa rafa jest jednym organizmem, czy wspólnym dziełem wielu.
Źródło: Phys.org – „100 buses long: Scientists map one of the world’s largest known coral colonies”




